Pomyślmy o tych świętach (i nie tylko) inaczej

„Wszystko rozpoczyna się od myśli. Myśli prowadzą do uczuć, uczucia prowadzą do działań, działania do rezultatów”

J. Beck

Te święta będą inne. Może nie będzie nas tak dużo przy stole. Nie będzie odwiedzin, nie będzie nabożeństw, nie będzie aż tyle jedzenia.

Będzie trochę ciszej, skromniej…

 Odczuliśmy wiele strat. Często właśnie na te elementy kierujemy swoją uwagę, szczególnie patrząc na szerzącą się pandemię. A gdyby tak… zauważyć co zyskaliśmy dzięki tej sytuacji?

Czy to w ogóle jest sens zastanawiać się nad dobrymi stronami epidemii?

Oczywiście.

Jesteśmy w sytuacji, na którą mamy niewielki wpływ. Jest to wynik działania sił niezależnych od nas jak pogoda czy wypadek komunikacyjny.

albo wygrana w Lotto

Gdybyśmy chcieli ubrać w teorie psychologiczne dostrzeganie pozytywów sytuacji to proponuję model ABC Alberta Elissa (Śliwierski 2016). Ja roboczo nazywam go sobie modelem BMEZ. Pokazuje on nam jak powstają emocje i skąd biorą się określone zachowania. Model ten wywodzi się z psychologii poznawczej a wykorzystuje się go w pracy psychoterapeutycznej i psychologicznej  jako technikę poznawczo-behawioralną.

Spójrzcie.

Mój roboczy skrót pochodzi od pierwszych liter zjawisk, które wpływają na postanie zachowania:

B- bodziec – jest to jakiś impuls ze środowiska zewnętrznego lub wewnętrznego; nie ma on znaczenia, jest obojętny;  są to wszystkie zmiany jakie zachodzą w środowisku (jazda na rowerze, szybsze bicie serca, uśmiech dziecka)

M- myśl – to interpretacja kategorialna  bodźca, która wynika z naszych przekonań, doświadczeń, uwarunkowań; to myśl wartościuje bodziec, określa go wstępnie jako pozytywny lub negatywny (np. szybsze bicie serca na widok ukochanej osoby jako coś pozytywnego, natomiast szybsze bicie serca kiedy o mały włos nie potrąci nas samochód jako coś negatywnego)

E – emocja – wartościująca reakcja afektywna pojawiająca się na skutek poznawczej (myślowej) interpretacji bodźca; moment pojawienia się emocji to chwila kiedy dociera do nas w pełnej krasie jakie nadajemy  znaczenie bodźcowi

Z- zachowanie– inaczej reakcja behawioralna; to co zrobimy lub czego nie zrobimy w odniesieniu do oceny bodźca (np. uśmiechnę się na widok ukochanej osoby a odskoczę na widok przejeżdżającego nagle auta)

Dla przykładu:

B – idzie duży pies

M- o nie! Boję się go

E- lęk

Z – ucieczka

Co jest tutaj istotne?

Często wydaje nam się, że emocja przychodzi jako pierwsza, że natychmiast po jakimś zdarzeniu przypływa fala uczuć a dopiero później zaczynamy tworzyć myśli na jakiś temat. W psychologii badano bardzo długo naturę emocji, czego dowodem jest chociażby koncepcja afektów pierwotnych Roberta Zajonca (1980/1985), gdzie podstawowym elementem rozróżniającym emocje jest mechanizm ich wzbudzania. Zajonc wyróżniał:

  • emocje wzbudzane automatycznie
  • emocje wzbudzane wyniku namysłu

Ewidentnie możemy zauważyć, że nawet w latach 80. psychologowie uważali, że myśl niekoniecznie występuje przed emocją.

 Ale to tak w ramach ciekawostki.

Obecnie wszyscy psychologowie zgadzają się co do pierwszeństwa myśli w ocenie rzeczywistości.

Problem jest w tym, że często nasze myśli czy przekonania są nieuświadomione!

I tutaj właśnie zaczyna się nasza praca – praca nad identyfikacją, formułowaniem i przeformułowaniem myśli, jeżeli cierpimy lub odczuwamy dyskomfort.

A teraz niestety zdarza się to często, ponieważ odczuwamy wiele strat. Sytuacja jest bardzo dynamiczna. Wiele osób musi mierzyć się z utratą pracy, samotnością, zmianą trybu życia.

Jeżeli chcemy zmienić swoje zachowanie lub wpłynąć na emocje musimy zacząc od pracy nad swoimi myślami, dlatego warto szukać dobrych stron (czyli formułować myśli pozytywne dotyczące jakiegoś zjawiska), a raczej czasem nawet dogrzebywać się do nich.

Dlaczego?

Właśnie po to, by mniej cierpieć

By się lepiej zaadaptować bo i tak nas to nie minie

Będziemy zdrowsi

Mniej zestresowani

Będziemy mogli cieszyć się z świąt i nowego początku

Znajdziemy sens w tym wszystkim

***

Spróbuj odnaleźć swoje myśli dotyczące epidemii.

W zakładce do pobrania znajdziesz karty do analizy swoich myśli. Możesz korzystać z nich nie tylko teraz ale w każdej sytuacji kiedy poczujesz, że twoje emocje, zachowanie czy myśli przysparzają ci cierpienia.

Teraz mamy na to czas. – na refleksję, wyciszenie, przemyślenia.

Wykorzystajmy go dobrze 🙂

M.

Jak nie przytyć podczas epidemii?

Sytuacja, w której się znaleźliśmy zmieniła codzienne funkcjonowanie, zaburzyła plan dnia, zegar biologiczny zaczął tykać w innym rytmie a lodówka jakby częściej otwiera się i nie po to, by zaczerpnąć świeżego powietrza…

Taka zmiana stylu życia znacząco wpływa na nasze dotychczasowe nawyki żywieniowe, rozkład dnia i emocje.

Wiele osób zmaga się z jedzeniem pod wpływem emocji a przebywanie w domu w sytuacji stresowej jest do tego świetną okazją! Mamy 24-godzinny dostęp do jedzenia, brak narzuconego z zewnątrz planu dnia i obowiązków i szereg nieprzyjemnych emocji, które można zagryźć ciasteczkiem.  Nic tylko zajadać stres, smutek, nudę, niepokój.

Czynniki, które wymieniłam:

  • Dostęp do jedzenia
  • Brak planu dnia i posiłków
  • Nieprzyjemne emocje

To trójca, która przykłada się do nadmiernego spożywania pokarmów i większość z nas właśnie tych czynników doświadcza podczas epidemii.

Co zrobić by nie przytyć?

Jest kilka sposobów na poradzenie sobie  z tymi czynnikami a to pozwoli nam uchronić się przed dodatkowymi kilogramami!

Poniżej przedstawiam Ci strategie dietetyczne i psychodietetyczne, które pozwolą ci uniknąć niekontrolowanego przybierania na wadze i przede wszystkim związanych z tym nieprzyjemnych myśli i emocji.

  1. Planuj – twoje życie uległo zmianie. Nie ma już ścisłego podziału na pracę (szkołę) i po pracy (po szkole). Staraj się planować każdy dzień i posiłki – to pozwoli Ci uniknąć podjadania, bezmyślnych zakupów i wyrzucania jedzenia oraz szeroko pojętego marnotrawienia zasobów takich jak czas, pieniądze i energia.
  2. Nie kupuj słodkości na zapas – osoby, które mają skłonności do jedzenia pod wpływem emocji bardzo często wybierają produkty wysokokaloryczne. Połączenie emocji i słodkości jest zgubne i dla sylwetki i dla samopoczucia – prędzej czy później pojawiają się wyrzuty sumienia, nadprogramowe kilogramy, obwinianie i niechęć do samego siebie.
  3. Dbaj o płyny – mózg często myli pragnienie z głodem. Warto zadbać o prawidłowe nawodnienie (więcej na temat  wody znajdziesz tutaj)
  4. Wybieraj produkty o wysokim indeksie sytości – IS opisuje poziom sytości po zjedzeniu porcji produktu o określonej wartości kalorycznej (czyli to jak długo zaspokaja on głód). Pozwoli Ci to zachować prawidłowe odstępy między posiłkami bez podjadania. Włącz do swojego jadłospisu:

👉 Zupy warzywne

👉 Ziemniaki gotowane 

👉 Fasolę ugotowaną

👉 Owoce – pomarańcze, jabłka, arbuz, banany

👉 Warzywa

👉 Jogurty białkowe ( skyr, jogurt grecki)

👉 Rośliny strączkowe

👉 Owsiankę

👉 Jajka

👉 Ryby i chude mięso

5. Ćwicz uważność – faza głowowa jedzenia – czyli myślenie, nastawienie, przekonania dotyczące jedzenia  odpowiada za 20%  trawienia. Oznacza to, że nasze myślenie przed jedzeniem i w jego trakcie odpowiada w dużym stopniu za m.in. wydzielanie soków trawiennych.

Przykładowo wyobraź sobie, że masz pogryźć plasterek soczystej cytryny….

…..czujesz jak pracują twoje ślinianki?

Ostaw telewizję, telefon. Skup się na posiłku. Co ciekawe, ten mechanizm ma zastosowanie także w dobrze znanym  powiedzeniu „na samą myśl ślinka cieknie”!

6. Gryź – każdy kęs powinien być przeżuwany ok. 20/30 razy. Dokładne gryzienie pozwala na wstępną obróbkę mechaniczną pokarmu (zęby i język), rozkład chemiczny za pomocą amylazy ślinowej, unieszkodliwiane patogenów. Pamiętajcie, że jelita przyjmują pokarm w postaci półpłynnej a nie wielkich kęsiorów oderwanych niczym szarpana przez Reksia szynka.

7. Trzymaj z dala pokusy – tak samo jak niekupowanie pokus, tak samo trzymanie ich na dystans sprawia, że zjemy ich mniej. Czekolada w najwyższej szafce w spiżarni mniej kusi niż ta pozostawiona na stoliku przed telewizorem ;). Ta zasada działa także w drugą stronę – jeśli chcesz jeść więcej warzyw – miej je zawsze pobliżu, jeśli chcesz pić więcej wody – trzymaj ją w zasięgu wzroku.

8. Wyznacz miejsce do jedzenia – jeżeli większość czasu spędzasz w salonie lub pokoju dziennym to jedz w innym miejscu, np. w kuchni. Mózg działa na zasadzie skojarzeń – miejsce w domu będzie kojarzyło się z jedzeniem i wpływało na apetyt, więc im więcej czasu przebywasz w miejscu w którym jesz – będziesz bardziej głodny! Nie noś jedzenia po całym domu!

9. Jedz w kolorowym, małym i płaskim naczyniu – jemy oczami, nie da się temu ani zapobiec ani tego uniknąć. Badania pokazują, że jedzenie w kolorowych, płaskich i małych naczyniach powoduje mniejsze spożywanie pokarmów! Tak prosto rzecz ujmując – na mniejszym talerzu mniej jedzenia się zmieści, ponadto mamy wrażenie, że zjedliśmy „talerz wypełniony po brzegi”. Kolorowe naczynie dodatkowo daje wrażenie pełności a jego płaski kształt powoduje, że optycznie jedzenia wydaje się więcej.

https://9gag.com/gag/adN3O2D/eyes-are-bigger-than-ones-stomach



10. Ruszaj się! – jeżeli do tej pory byłeś aktywny fizycznie i ze względu na epidemię nie możesz już wykonywać danej aktywności to znajdź alternatywę – długie spacery (oczywiście na odludziu i samotnie!), bieganie w lesie, ćwiczenia w domu na skakance, macie, taśmach czy 20 minut zumby w salonie. Nie liczę, że odkryjesz nową pasję (chociaż kto wie). Znajdź coś co będzie po prostu dla Ciebie znośne. Pamiętaj – jeżeli jesz tyle samo a zmniejsza się twoja aktywność fizyczna to przybieranie na wadze jest naturalną koleją rzeczy.

11. Patrz na swoje towarzystwo – czy wiesz, że w towarzystwie jemy więcej? Wiesz, że jeśli osoby z Twojego otoczenia dokonują kiepskich wyborów żywieniowych to Tobie będzie trudniej utrzymać zdrowe nawyki? Co robić?

Wyprowadzić się?

Jeść w samotności?

Wszczynać awantury?

Nie.

Po prostu miej tego świadomość.

bo

bycie świadomym jest czasem naszą jedyną i najlepszą obroną.

Trzymajcie się zdrowo!

M.

#osobiście do Kobiet

Pamiętam kiedy pierwszy raz spojrzałam na mamę jak na kobietę – pierwszy raz zauważyłam, że ma ładne oczy, zgrabne nogi i przekonujący uśmiech.

Pamiętam jak babcia w swojej meblościance na wysoki połysk zastawiała lustra pudełkami po bombonierkach żeby nie patrzeć na swoją twarz.

Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam swoją nauczycielkę od fizyki pijaną.

Pamiętam grozę kiedy przyjaciółka rozcięła kolano na maszynie do cięcia drewna. Nie wiem czy bardziej bałyśmy się o nią czy lania od mamy za to, że bawimy się na tartaku.

Pamiętam ciocię, której już nie ma a to ona robiła najlepsze kluski do rosołu.

Pamiętam studentki, koleżanki z pracy zahukane i niepewne siebie.

Pamiętam królowe dyskotek.

Pamiętam współlokatorki.

Pamiętam poranną kawę z przyjaciółkami po zajęciach, która przeradzała się w wieczorne dyskusje o sensie życia przy winie.

Pamiętam szefowe.

Pamiętam profesorki, artystki, koleżanki – moje żywe  inspiracje.

Pamiętam moje pacjentki – silne, choć myślały, że są słabe,

Z brakiem wiary w siebie, który przykrył supermoce.

Pamiętam zacietrzewione, zbuntowane nastolatki pragnące miłości.

Pamiętam panią Kazię po udarze, która nie mówiła ale pięknie się uśmiechała.

Każda z nas ma swoją drogę.

Nie ma dróg prostych i gładkich. To właśnie na zakrętach uczymy się najwięcej i najgłębiej poznajemy siebie.

Każde wydarzenie w naszym życiu może wnieść coś wartościowego.

Życzę Wam świadomości.

To dzięki wam jestem tu.

Każda z Was wniosła coś do mojego życia i sprawiła, że jest ono właśnie takie jakie jest.

M.

Moje podsumowanie: Narodowy Kongres Naturoterapii -Borelioza

Czy wiecie, że prowadzone są badania dotyczące stewi jako rośliny o obiecujących właściwościach na najbardziej lekooporne formy krętka boreliozy (tzw. cysty?)

Czy słyszeliście, że usunięcie kleszcza przed upływem 36 godzin od ugryzienia minimalizuje ryzyko zarażenia boreliozą?

Czy ktoś z was wie o tym, że noworodek może być zarażony boreliozą jeśli jego mama choruję na boreliozę?

Czy ktoś z was słyszał, że 80% populacji świń jest zarażonych jersiniozą?

Wiece jak zrobić domowe masło klarowane?

Ja już wiem, ponieważ w sobotę 30.11.2019 odbyła się kolejna edycja Narodowego Kongresu Naturoterapii. Miałam tę przyjemność po raz drugi uczestniczyć w tym niezwykłym na skalę narodową wydarzeniu. Tematyka została w tym roku poświęcona boreliozie ze względu na trudności diagnostyczne oraz terapeutyczne a także coraz większą liczbę zachorowań – według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w 2018 odnotowano ponad 20 tysięcy przypadków zachorowań na boreliozę!

Kongres Naturoterapii jest mi bliski ze względu na moje własne, holistyczne podejście do zdrowia pacjenta. Zarówno zdrowie psychiczne jak i fizyczne są ze sobą ściśle powiązane, o czym świadczą chociażby choroby psychogenne (czyli wszelkie dolegliwości fizyczne mające przyczyny w psychice), choroby somatyczne manifestujące się psychice człowieka – zaburzenia flory jelitowej i choroba Alzheimera czy depresja,  a także …borelioza (ale o tym za chwilę), choroby psychosomatyczne gdzie występuje odwrotna sytuacja – psychika wpływa na występowanie chorób somatycznych (tzw. chicagowska siódemka najczęstszych chorób psychosomatycznych: choroba wrzodowa żołądka, nadciśnienie tętnicze, astma oskrzelowa, reumatoidalne zapalenie stawów, zapalne choroby jelita grubego, nadczynność tarczycy, atopowe zapalenie skóry).

Nie ma możliwości oddzielenia sfery psychicznej od fizycznej kiedy chcemy pomóc pacjentowi.

Po prostu jest to niemożliwe.

W Tradycyjnej Medycynie Chińskiej od zawsze istniało takie podejście (czy wiecie, że w tym roku WHO uznało Tradycyjną Medycynę Chińską za naukę i oficjalnie zezwala na jej metody leczenia?).  Oprócz tego w Europie coraz bardziej powszechna staje się medycyna integracyjna czy też holistyczna, która całościowo ujmuje organizm, bada powiązania między układami czy narządami, korzysta z wiedzy i doświadczenia zespołów specjalistów, w swoich metodach stosuje dietoterapię, ćwiczenia i aktywność fizyczną, fitoterapię, farmakoterapię i suplementację, dzięki czemu wykazuje niezwykłą skuteczność. Medycyna idąca w tym kierunku gwarantuje dużo większą skuteczność leczenia, dlatego tym chętniej biorę udział wydarzeniach, gdzie spotykają się specjaliści z różnych dziedzin by dzielić się swoimi badaniami, wiedzą i doświadczeniem. Takim wydarzeniem jest właśnie Narodowy Kongres Naturoterapii.

Kilka słów o boreliozie

Borelioza/Borelia/krętkowica kleszczowa/choroba z Lyme jest chorobą infekcyjną, bakteryjną gdzie do zachorowań dochodzi zazwyczaj w okresie letnim. Ponad połowa kleszczy w Polsce jest zarażona jakimś gatunkiem krętka Borelli (szacuje się, że nawet 57 % populacji kleszczy!) Ponadto kleszcze przenoszą nie tylko krętka borelii. Innymi chorobami zakaźnymi są:

  • Kleszczowe Zapalenie Mózgu (KZM)
  • Bartonellozy
  • Babesioza (piroplazmoza)
  • Tularemia
  • Ludzka anaplazmoza
  • Dury powrotne endemiczne
  • Leptospirozy
  • Jersinioza
  • Bruceloza
  • Zakażenia mykoplazmowe
  • inne

Problem jest coraz poważniejszy również ze względu na fakt, że zwiększa się liczba kleszczy odpowiadających za przenoszenie boreliozy. Kleszcze ze względu na wycinkę lasów i migrację zwierzyny, brak naturalnych drapieżników żywiących się kleszczami a także przez ocieplenie klimatu mnożą się i szukają żywicieli w innych środowiskach. Człowiek dla kleszcza jest żywicielem przypadkowym – kleszcze nie polują na nas, wybierają nas … z braku wyboru. Ponadto zarażona samica kleszcza składa zarażone jaja, co sprawia, że cały miot jest potencjalnym zagrożeniem.

Charakterystycznym objawem jest rumień lub rumień wędrujący. I tutaj zaczynają się trudności diagnostyczne – wiele osób jest przekonanych, że brak rumienia jest równoznaczny z brakiem zachorowania na boreliozę. Niestety jest to duży błąd. Rumień występuje tylko u 1/3 populacji osób zarażonych – ta statystyka obejmuje osoby u których zdiagnozowano boreliozę, więc prawdopodobnie jest zaniżona.  Niestety wiele osób w ogóle nie wie, że choruje na boreliozę…

Profesor Tomasz Wielkoszyński w swoim wykładzie zwrócił uwagę na trudności diagnostyczne. Najpopularniejszymi metodami diagnostycznymi są metody serologiczne (czyli badanie krwi) takie jak: metoda Elissa czy test immunoblot. Niestety te metody mają bardzo dużo ograniczeń i bardzo często odrzucają wyniki pozytywne – ponad połowa osób uzyskujących wynik negatywny jest zarażona krętkiem! Niestety standardowe postępowanie nie przewiduje dalszej weryfikacji zarażenia. A bardzo często pacjent poprzestaje na tej informacji…

Borelioza ma kilka faz. Pierwsza z nich jest faza wczesna gdzie występuje rumień i/lub objawy grypopodobne.

Borelioza wczesna/rozsiana ma kilka typów:

  •  neuroberelioza – Zajęcie OUN  z objawami oponowymi, bólami głowy, zaburzeniami świadomości i zmianami zapalnymi; zajęcie nerwów czaszkowych, pozagałkowe zapalenie nerwu wzrokowego czy zespół Bannwartha; w tej formie możemy dostrzec silne powiązania między funkcjonowaniem psychicznym a zdrowiem fizycznym
  • Stawowa – stany zapalne szczególnie w dużych stawach, najczęściej kolanowych i barkowych,wędrujące; pacjenci chorujący na tę postać boreliozy bywają diagnozowani na RZS
  • narządowa sercowa – zaburzenia rytmu serca, tachykardia i zaburzenia przewodzenia, zapalenie mięśnia sercowego,
  • narządowa inne manifestacje – zapalenie tęczówki i ciałka rzęskowego
  • narządowa inne manifestacje – mnogi rumień wędrujący
  • narządowa inne manifestacje – ostre zaburzenia psychiczne (tutaj także widzimy silne powiązanie chorób somatycznych manifestujących się pod postacią psychiczną)
  • narządowa inne manifestacje – jako objawy innych koinfekcji z boreliozą w tle

Borelioza po pewnym czasie przechodzi w fazę późną (po ok. 12 miesiącach od ukąszenia), która różni się występującymi objawami:

  • Postępujące zapalenie mózgu i rdzenia – demielinizacja OUN, zajęcie nerwów czaszkowych, objawy parkinsonowskie, zespół otępienny, zaburzenia rytmów dobowych, zaburzenia psychiczne: afektywne, lękowe, anankastyczne, dystymia – po raz kolejny mamy dowód i na powiązanie zdrowia somatycznego i psychicznego a także na trudności diagnostyczne zarówno dla lekarzy jak i psychologów, psychiatrów
  • Przewlekłe zespoły zaburzeń psychicznych i adaptacyjnych
  • Neuropatie obwodowe
  • Przewlekłe zanikowe zapalenie skóry (pojawia się 10-15 lat po ukąszeniu)

Borelioza jest niezwykle trudną chorobą – atakuje wiele układów i narządów, bardzo często pacjenci w ogóle nie zdają sobie sprawy z choroby. Często stawiane są nieprawidłowe diagnozy co prowadzi do leczenia objawowego a przyczyna pozostaje utajona. Lekarze w wielu przypadkach pozostają bezradni a stan pacjenta pogarsza się.

Doktor Krzysztof Majdyło Jest członkiem komitetu zarządzającego ILADS Europa (Międzynarodowe Stowarzyszenie Boreliozy i Chorób Towarzyszących). Pracuje w Centrum Medycznym Świętego Łukasza w Gdańsku. Na prelekcji przedstawiał historie swoich pacjentów, którzy trafiali nieraz w bardzo ciężkim stanie pod opiekę jego zespołu i udawało się im pomóc. Pozwolę sobie przytoczyć trzy przypadki z jego praktyki:

 Przypadek 1:

Edmund, lat 50. Miał zdiagnozowaną boreliozę i SM. Przeprowadzono na nim terapię z użyciem Ceftriaksonu (rodzaj antybiotyku). Po 6 tygodniach ustąpiły objawy neurologiczne

Przypadek 2:

Anna lat 16. Choruje na boreliozę od 2 lat. Wykazuje osłabienie fizyczne, depresję, zaburzenia poznawcze. Wyleczenie boreliozy nie poprawiło jej stanu. Okazało się, że pacjentka miała niedobór wewnątrzkomórkowego magnezu i chorowała na utajoną tężyczkę.  Po terapii chlorkiem i siarczanem magnezu wszystkie objawy ustąpiły.

Przypadek 3:

Endre lat 18. Chłopak przykuty do łóżka. Zdiagnozowana borelioza i koinfekcje. Roczna antybiotykoterapia i wszelkie inne metody (dieta, suplementacja, różnego rodzaju protokoły) nie przynosiły efektów. W toku badań i rozszerzonej diagnozy znaleziono u niego problem z uszkodzonymi nadnerczami i chorobę mykotoksynową. Po odpowiednio dobranej terapii chłopiec stanął na nogi i wróciło szkoły.

Pan doktor podsumowując swoje wystąpienie słowami „LECZYMY CZŁOWIEKA A NIE CHOROBĘ” zwrócił uwagę na indywidualizację procesu leczenia i potrzebę bardzo szerokiej diagnozy.

Antybiotykoterapia jest podstawową formą leczenia boreliozy. Niestety standardowa metoda leczenia – metoda IDSA jest mocno ograniczona. Antybiotyki podaje się maksymalnie 4 tygodnie (co jest mocno dyskusyjne – są przypadki gdzie antybiotyk należy stosować nawet przez kilka lat!). Podaje się jeden rodzaj antybiotyku – metoda ta nie uwzględnia różnych form życia krętka (a jest ich 4 – krętki, sferoplasty, ciała kuliste i najtrudniejsze do leczenia cysty/biofilmy  jako formy przetrwalnikowe), ponieważ jeden antybiotyk wykazuje tylko jeden mechanizm działania. Wszystkie objawy po zakończeniu leczenia uznawane są za syndrom poboreliozowy i tyle… Jak wcześniej mogliście zauważyć chorób związanych z boreliozą w formie przewlekłej jest bardzo dużo, a przewlekła forma daje objawy po około roku od ukąszenia.

Więc skoro połowa chorych badanych standardową metodą zostaje uznana za niezarażoną, leczenie trwa maksymalnie 4 tygodnie gdzie konieczna jest dłuższa terapia… Myślę, że wnioski nasuwają się same.

Na szczęście istnieją inne metody diagnozowania i leczenia boreliozy. Nazywane są niestandardowymi, dodatkowymi. Dlaczego? Dlatego, że nie uwzględnia ich system NFZ. I tak właśnie powstaje błędne koło. NFZ jest systemem niedoskonałym ale obejmującym wszystkich obywateli. Często to, co usłyszymy w przychodni od lekarza pierwszego kontaktu wydaje się nam „jedyną prawdą objawioną” a niestety obarczenie NFZu ograniczonym budżetem, procedurami i przepisami powoduje szereg luk diagnostycznych i terapeutycznych.

Cała nadzieja w lekarzach i specjalistach, którzy pracują „ponad systemem” i poświęcając wiele czasu i energii by doskonalić narzędzia badawcze oraz metody leczenia, które niestety czasem bardzo późno docierają do użytku powszechnego pod dachy przychodni – czyli do nas, zwykłych ludzi.

Na szczęście istnieją inne metody diagnostyczne i terapeutyczne. Nie chciałabym się nad nimi rozwodzić, ponieważ są dość skomplikowane i dobrane indywidualnie do pacjenta.

Muszę jednak wspomnieć o metodzie ILADS – która jest bardziej skuteczna, ponieważ obejmuje: podawanie różnych antybiotyków dobranych do pacjenta (kilka antybiotyków = kilka mechanizmów działania; uwzględnia różne formy życia krętka borelii), okres leczenia jest zależny od stanu pacjenta i tempa ustępowania objawów, uwzględnia leczenie koinfekcji, objawy utrzymujące się lub nawracające klasyfikowane są jako nawrót choroby  i następuje wznowienie leczenia (w przypadku standardowej metody jest to po prostu syndrom poboreliozowy, który nie podlega leczeniu przyczynowemu).

Metodami wspomagającymi leczenie boreliozy są:

  • Zioła (np. protokół Buchnera, stewia)
  • LDN
  • Tlen hiperbaryczny
  • Immunomodulatory i immunostymulatory
  • Suplementacja witaminy D i inne
  • Wysiłek fizyczny i rehabilitacja
  • Hipertermia
  • Fizykoterapia, leczenie uzdrowiskowe

Na Kongresie była jedna osoba, która szczególnie urzekła mnie swoim podejściem do leczenia boreliozy.

Jakub Babicki – zielarz i etnofarmakolog. Prowadzi badania i wykłady z zakresu etnobotaniki, fitofarmakologii, psychofarmakologii i ziołolecznictwa. Pracuje jako analityk medyczny oraz konsultant ds. technologii przetwarzania surowców naturalnych.

Pan Jakub leczenie bazuje na roślinach pospolitych, naszych, polskich. Zachęca do zbierania ziół, przygotowania lekarstw naturalnych samodzielnie. Oto telegraficzny skrót ziół wykorzystywanych w leczeniu boreliozy. Ich działanie zostało poparte wieloma badaniami naukowymi:

Wczesne leczenie i prewencja boreliozy

  • Sosna pospolita (Pinus sylvestris)
  • Wrośniak różnobarwny (Trametes versicolor)
  • Uszak bzowy/judaszowaty (Auriculara auricula-judae)
  • Lakownica żołtawa (Ganoderma lucidum)
  • Glistnik jaskółcze ziele (Chelidonium majus)
  • Traganek szerokolistny (Astragalus glycyphyllos)

Żeby uzmysłowić wam mechanizm leczenia opiszę (za Jakub Babicki) działanie przykładowej rośliny – glistnika jaskółcze ziele:

Chemia: alkaloidy izochinolinowe- pochodne benzofenentrydyny (m.in. chelidonia, chlerytryna) , pochodne protopiny (m.in. protropina), pochodne protoberberyny (berberyna, koptyzyna), glikoproteiny (lektyny)

Aktywność: aktywacja NF-Kb -> znaczny wzrost TNF-a = zwiększona odpowiedź immunologiczna; silnie przeciwzapalnie; silnie przeciwwirusowo; antynowotworowo (antyprolifenacyjnie, angiogeneza, cytotoksycznie, antymitotycznie)

Postać: ziele glistnika świeże (maj-czerwiec; intrakt 1;3, alk. 60%;15-20 ml 3x dziennie)

źródło obrazka: https://zioloweszepty.pl/2019/07/23/mieczak-zakazny/

Świeże ziele glistnika w postaci wyciągu alkoholowego pite w odpowiedniej ilości może pomóc w wyleczeniu boreliozy. Nieźle prawda? Na mnie takie wiadomości zawsze robią wrażenie po pierwsze skutecznością, po drugie prostotą  i dostępnością surowca.

Leczenie chronicznej postaci boreliozy:

  • Protokół Buchnera (m.in. rdestowiec japoński, tarczyca bajkalska, koci pazur, witania ospala, żeń-szeń syberyjski, lukrecja gładka)
  • Pospolite rośliny: wrotycz p., pokrzywa zw., szczeć p., wężymord, tarczyca p., bluszczyk kurdybanek, zagorzałek, pszeniec, czeremcha p., magnolia lekarska, pietruszka zwyczajna, czarna porzeczka, czyreń ogniowy, trzęsak, rdestowiec japoński, winorośl, winogrona
  • Rośliny amazońskie (m.in. ajo saha, stewia)
  • Substancje wydzielnicze gruczołów skórnych płazów (m.n: peptydy antymikrobiologiczne, pochodne cholesterolu)

Mogłabym wam tak opowiadać i opowiadać. Wszystkie nowe informacje poszerzające perspektywę diagnozy i leczenia są dla mnie nieocenioną wartością (tak, w gabinecie psychologa). Szczególnie w przypadku takich chorób somatycznych, które mają przełożenie na zdrowie psychiczne pacjenta.

Na koniec chciałabym wspomnieć o innych prelegentach, którzy włożyli nie mniejszy wkład poszerzenie perspektywy rozumienia boreliozy (notatki redakcyjne):

dr n. med. Magdalena Cubała-Kucharska – Pani doktor jest Członkiem zarządu amerykańskiego ILADS/ILADEF (Amerykańskiego Stowarzyszenia Leczenia Boreliozy), wieloletni doradca w Ministerstwie Zdrowia w zakresie Medycyny Komplementarnej i Alternatywnej, od ponad 20 lat zajmuje się medycyną funkcjonalną, w tym osią jelitowo-mózgową oraz tzw. sickness behavior czyli wpływem infekcji na zachowania ludzkie. Szczególnym jej zainteresowaniem jest autyzm oraz chroniczne zaburzenia układu nerwowego towarzyszące boreliozie. Jest pierwszym polskim lekarzem amerykańskiego stowarzyszenia DAN! (Defeat  Autism Now). Nieoceniona i ogromna wiedza dotycząca mechanizmu działania boreliozy.

prof. Walentyna Nikołajewna Burkowa – Generalny dyrektor Instytutu Naukowo-Badawczego Biolit z Tomska RF, – doktor nauk chemicznych, profesor zwyczajny Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych i Członek Komitetu Ekspertyz Efektywności Produktów Zdrowotnych i Technologii Biomedycznej Rady Naukowej Rosyjskiej Akademii Nauk. Jest autorem ponad 100 prac naukowych, 2 monografii, współautorem 11 patentów (m.in. unikalnej technologii wytwarzania wodnych ekstraktów roślinnych) i 24 receptur leczniczych fitofarmaceutyków. Laureat licznych nagród w tym ArchiMed 2002r. za opracowanie programu profilaktycznej i rekonstrukcyjnej medycyny na bazie preparatów naturalnych produkowanych na ekologicznie czystym Ałtaju. Od 30 lat prowadzi badania kliniczne nad adaptogenami w utrzymaniu zdrowia współczesnego człowieka.

dr Grażyna Pająk – Biolog, dietetyk, endoekolog, naturoterapeutka wieloletni pracownik naukowy, wykładowca akademicki, ekspert z zakresu odżywiania, terapii antynowotworowych, oczyszczających i przywracających równowagę w organizmie, Diet Coach, członek Slow Food International.

Działa od 1992 roku, pod marką DrGrace.  Autorka publikacji naukowych i prasowych, znana z audycji radiowych i telewizyjnych, założycielka Akademii Zdrowia DGD. 
Jest twórcą DIETY DGD (DrGraceDiet) oraz kompleksowego systemu ONKO HELP, który łączy rolę żywienia, pozytywnego myślenia i aktywności fizycznej w leczeniu i profilaktyce chorób nowotworowych i autoimmunologicznych. 
W kwietniu 2018 roku nagrodzona Holistic Beauty Award za odwagę wytyczenia własnej ścieżki w dietetyce oraz wypracowanie autorskiego, holistycznego podejścia wspomagającego zdrowie i terapie wielu schorzeń, w tym program Onko Help.

Autorka poczytnej książki „Każdy kęs ma znaczenie”  (2018, 2019)

Pani doktor oprócz wykładu podała przepis na domowe masło klarowane oraz sposób na domowe oczyszczanie orzechów, nasion, warzyw i owoców z toksyn. Jak już wypróbuję  podzielę się wami ❤

mgr Małgorzata Ostrowska– Absolwentka studiów magisterskich kierunku dietetyka na Wydziale Nauk o Zdrowiu Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. W Mauricz Training Center kieruje Poradnią Dietetyczną. Uczestniczy w wielu konferencjach, szkoleniach i warsztatach.  Jest również autorką tekstów dla czasopisma Body Challenge. W pracy przede wszystkim stawia na partnerstwo i prostotę. Przy wspólnym zaangażowaniu efekty są tylko kwestią czasu. Dziękuję za wykład pt. „Probiotykoterapia i Prebiotykoterapia w odbudowaniu odporności w trakcie długotrwałej antybiotykoterapii stosowanej w leczeniu boreliozy”

Dr Steven J. Bock M.D. – Od ponad 40 lat praktykuje medycynę integracyjną i funkcjonalną. Posiada licencję NYS w dziedzinie akupunktury. Od ponad 35 lat jest zaangażowany w integracyjną diagnostykę i leczenie choroby przenoszonej przez kleszcze, stosując kombinację antybiotyków, ziół, homeopatii, terapii żywieniowych, w tym żywienia dożylnego, wraz z leczeniem światłem UV i ozonem oraz modalnościami energetycznymi.

Od 20 lat jest członkiem Międzynarodowego Towarzystwa Lyme i Chorób Skojarzonych, jest sekretarzem Zarządu i przewodniczącym komisji ds. Edukacji medycznej.

Kongres Naturoterapii wyróżnia podejście EBM – czyli medycyny opartej na dowodach. Prelegenci to niezwykli specjaliści w swoich dziedzinach. I to co dla mnie akurat jest najlepszym potwierdzeniem wartości tej wiedzy– wszyscy, mimo, że są różnymi specjalistami dochodzą bardzo często do pokrewnych wniosków i nie odrzucają nawzajem swoich osiągnięć czy metod pracy. To wszystko o czym mówią łączy się w jedną, spójną całość. W jeden organizm, który tylko dzięki współpracy może działać.

Dla sceptycznych – artykuł nie jest sponsorowany 😉

Działam automatycznie cz. III + PREZENT

Przed Wami ostatnia część dywagacji teoretycznych dotyczących wprowadzania zmian w życie. Po tym jak już zdamy sobie sprawę z konieczności wprowadzenia zmiany, mamy przed sobą kolejne trzy etapy do przejścia by wypracować sobie nowy nawyk (zachowanie). Jak poprzednio zachęcam do przeczytania wszystkich części artykułu żeby zrozumieć cały i bardzo złożony proces szeroko pojętej zmiany.

Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów


Albert Einstein

Einstein nie był psychologiem ale zasada ta ma zastosowanie w każdej dziedzinie życia. Co właściwie znaczy zmiana?

Zmiana to proces, który powoduje, że dotychczasowe zachowanie, myśli i emocje ustępują innym w określonych sytuacjach.  Dzięki zmianie możemy inaczej funkcjonować. Dążymy  do tego by zmiany były dla nas konstruktywne i przynosiły życiową satysfakcję. Zmiana oznacza, że coś będzie wyglądało inaczej. Może wydawać się wam to niezrozumiałe ale z mojego doświadczenia wynika, że ludzie często nie mają świadomości, że zmiana oznacza… zmianę.

Część z moich pacjentów lub osób z otoczenia chcą coś zmienić. Po to przychodzą na terapię. Nie zawsze jednak są świadomi jak taka zmiana będzie wyglądała w ich życiu.

Dlatego proponuję Ci ćwiczenie

Niezależnie od tego co chcesz zmienić wyobraź sobie swoje życie po wprowadzeniu zmiany. I nie mówię tu tylko o samopoczuciu, emocjach czy myśleniu życzeniowym (czyli no jak już schudnę to  wszystko się ułoży – dostanę lepszą pracę, będę zdrowy i znajdę sobie fajną dziewczynę i w ogóle to ja im wszystkim pokażę) ale o codzienności, zwykłych sytuacjach z dnia powszedniego.

  • Jak podjęta przez Ciebie decyzja wpłynie na organizację dnia?
  • Ile dziennie/tygodniowo będziesz potrzebować czasu na nową aktywność?
  • Jak zareaguje otoczenie na Twój pomysł?
  • Czy i jakie będą nakłady finansowe zmiany?
  • Czy jesteś w stanie zaakceptować to, że Twoje życie po zmianie będzie wyglądało inaczej?
  • Czy wiesz, że zmiana wiąże się z wysiłkiem i często zmierzeniem się trudnymi emocjami wynikającymi z tego procesu?
  • Czy masz świadomość, że będzie trudno?
  • Czy masz świadomość, że trwała zmiana wymaga czasu?

Szczera odpowiedź na wszystkie pytania jest kluczem do otworzenia drzwi z tabliczką

ZMIANA W DZIAŁANIU

Pierwszy etap zmiany w działaniu to ETAP PRZYGOTOWANIA/PLANOWANIA – człowiek zamierza natychmiast (nie dalej niż w ciągu miesiąca) podjąć działania promujące zmianę. Jest przekonany o słuszności lub konieczności zmiany. Zaczyna poszukiwać informacji już nie o problemie, ale o możliwościach jego rozwiązania. Formułuje plan działania, który ma umożliwić wywołanie pożądanej zmiany (Smółka, 2010)

Planowanie jest bardzo istotne. Tak naprawdę jest jednym z dwóch czynników, który sprawia, że zmiana jest skuteczna. Człowiek, który bez planu chce zmienić coś w swoim życiu jest skazany na wiele niepowodzeń i kryzysów. Ma też dużo mniejsze szanse na to, że zmiana będzie trwała. Przykład?

Chcecie zacząć chodzić na siłownię. Wiecie, że to jest dla was dobra forma ruchu zimą, macie zapał i nowe legginsy. No i co? Bez wkomponowania tej siłowni w plan tygodnia jest niewielka szansa, że na nią pójdziecie.

Bo zimno.

Bo już późno.

Bo jutro ciężki dzień.

Bo dziś był ciężki dzień.

Planowanie aktywności (najlepiej na papierze) daje nam przewagę. Dzięki temu możemy:

  • Znaleźć czas  na określoną aktywność – niestety ani doba się nam nie wydłuży ani ochota nie będzie wiecznie zwarta i gotowa czekała na nasze nowe pomysły. Planując i najlepiej zapisując określoną aktywność nie mamy wymówki, ponieważ widzimy na papierze (w kalendarzu, checkliście, planerze) co mamy zrobić danego dnia. W naszej kulturze nosimy ukryty w głowach skrypt – słowo pisane jest więcej warte niż mówione, dlatego wersja czegokolwiek „na papierze” wydaje się być ważniejsza, bardziej priorytetowa i poważna
  • Łatwiej się zmobilizować – kiedy wiemy co nas czeka możemy odpowiednio „nastawić się psychicznie” na określony wysiłek. Ludzka psychika jest niesamowita w tej kwestii. Jeżeli wiemy, że mamy ciężki dzień umysł jest w stanie bardziej się wytężyć. Jeśli jednak nie będziemy pewni czy idziemy na tę siłownię czy nie to z pewnością umysł i ciało będzie dążyć do minimalizowania wysiłku i po prostu nigdzie nie pójdziemy.
  • Zachować spokój – często spotykam się pacjentami, którzy mają wyrzuty sumienia i narzekają jednocześnie na jakąś sferę swojego życia. Planowanie daje nam poczucie sprawstwa nad swoimi celami życiowymi i całkowity lub częściowy spokój (działam i zmieniam a nie narzekam i mam wyrzuty sumienia). Wyrzuty sumienia są jednymi z najbardziej paskudnych uczuć, ponieważ dotyczą przeszłości i pojawiają się w momencie gdy coś się zakończyło. Więc co nam zostaje? Albo w kółko powtarzać destrukcyjny schemat albo zaakceptować rzeczywistość i zmienić zachowanie żeby w przyszłości nie doprowadzić do podobnych sytuacji (więcej na ten temat znajdziecie tutaj)
  • Łatwiej automatyzować zachowanie – Jeżeli mamy coś zaplanowane, jesteśmy nastawieni psychicznie do nowej aktywności o wiele łatwej nam zaakceptować ją jako coś naturalnego, coś co jest częścią naszego życia niż coś co pojawia się od czasu do czasu albo od naszego chciejstwa. Takie zachowania łatwiej przechodzą w nawyki, które po pewnym czasie nie wymagają naszej uwagi  i koncentracji oraz monitorowania, czyli ulegają procesowi automatyzacji zachowania  a my możemy skupiać się na innych rzeczach w naszym życiu!

Kolejny etap to ETAP DZIAŁANIA – gdzie człowiek realizuje swój plan działania. Jeśli ów plan był realistyczny i oparty na racjonalnych przesłankach, osoba dokonuje zmiany w swoim zachowaniu, która przyczynia się do wzrostu satysfakcji z życia, efektywności funkcjonowania itp. (Smółka, 2010)

Zwróć  uwagę na cechy dobrego planu

REALISTYCZNY

OPARTY NA RACJONALNYCH PRZESŁANKACH

Plan nie może być z kosmosu. Z założeniami, że w miesiąc schudnę 10 kg bo Kryśka spod siódemki schudła jak jadła kilo papryki dziennie. Nie można zakładać że od dziś chodzę na tańce, uczę się hiszpańskiego i 3 razy w tygodniu będę na wolontariacie. A w ogóle to moje dzieci od dziś jedzą codziennie zupy-krem

W prowadzanie zmian ma swoje wytyczne czasowe. Dodatkowo istnieje kilka sposobów na ułatwienie sobie wprowadzania zmian w życiu, które przechodzą w nawyki.

Jak wprowadzać nowe nawyki?

Po pierwsze – pojedynczo. Każda nowa aktywność wymaga koncentracji i monitorowania postępów. Jeśli za dużo zmian wprowadzamy naraz to łatwo o przeciążenie i tym samym porażkę. Dlatego m.in. noworoczne postanowienia tak często odchodzą w niepamięć – jest ich za dużo, wszystko zaczynamy od teraz i nagle okazuje się  nie mamy ani siły ani czasu

Po drugie – daj sobie czas. Każdy nowy, drobny nawyk to około 3 miesięcy pracy (literatura wskazuje między 6 mc a kilka lat na większe zmiany).  Początkowy zapał jest potrzebny,  jednak wytrwałość i konsekwentne realizowanie planu będzie bardziej przydatne w trwałej zmianie

Po trzecie – nastaw się na proces nie na efekt. Jeżeli koncentrujemy się na przyszłości to praca tu i teraz otrzymuje drugie miejsce a to oznacza, że na działanie zostaje nam mniej energii i  czasu, łatwiej o frustrację i zwątpienie. Koncentrując się na teraźniejszości możemy uczymy się doceniać małe kroki, możemy modyfikować plan i lepiej dostosowywać go naszego życia czy chwilowych perturbacji od losu. Oczywiście myślenie o sukcesie w przyszłości (tzw. wizualizacja) jest motywująca. Ale nie jeśli myślenie o przyszłości powoduje u nas złość i frustrację na proces (czyli dlaczego po jednym dniu diety nie widać efektów).

Ostatni etap czynnego działania to ETAP UTRZYMANIA – wtedy to człowiek pracuje nad utrzymaniem korzystnego wyniku procesu zmiany. Teraz kluczowego znaczenia nabiera przeciwdziałanie powrotom do uprzedniego, nawykowego, lecz mało skutecznego sposobu funkcjonowania. Powrót do starych nawyków jest najbardziej prawdopodobny w sytuacjach kryzysu emocjonalnego lub wtedy, kiedy nie jesteśmy przygotowani do długotrwałego wysiłku na rzecz utrzymania osiągniętej korzystnej zmiany (ta faza może trwać od 6 miesięcy do 5 lat!) Trudności w utrzymaniu zmiany mogą wynikać także z presji otoczenia, które zachęca do powrotu do dawnych form funkcjonowania (Smółka, 2010)

Czyli

no zjedz sobie kawałek ciasta, jeden Ci nie zaszkodzi

Co? Ze mną się nie napijesz?

Idziesz biegać? I po co? I tak nie schudniesz

Słyszeliście to już kiedyś? Myślę, że tak. Tak właśnie wygląda presja otoczenia. Trudno jednoznacznie określić motywy osób, które próbują zawrócić nas z jakiejś ścieżki. A niestety, czasami robią to dosyć skutecznie.

Kryzys emocjonalny może pojawić się w wyniku presji otoczenia i może pojawić się po prostu. Gorszy dzień, przykre wydarzenie losowe jak utrata pracy, wypadek, kłótnia z rodziną to wszystko osłabia naszą pulę uwagi, motywacji i energii do utrzymania zmiany bo musimy zaangażować się w coś innego. Człowiek według teorii psychologicznych ma skłonności do tego by wracać do starych wzorców zachowania kiedy przeżywa jakąś trudność. Dzieje się tak z dwóch powodów:

  • nasza pamięć wypiera przykre doświadczenia żeby nas dodatkowo nie obciążać (stąd to słynne sformułowanie „kiedyś to było…” albo skojarzenia o beztroskim dzieciństwie; po prostu nie pamiętamy przykrych wydarzeń jakie nam towarzyszyły w tamtym okresie). To powoduje, że jakieś nasze stare zachowanie wydaje się łatwiejszą opcją w momencie stresu lub silnych trudnych przeżyć emocjonalnych
  • drugim powodem jest to, że człowiek jest skąpcem poznawczym, tzn. jak nie musi o czymś myśleć i w coś się angażować to tego nie robi, np. „Skoro jest mi tak źle dziś to odpuszczę sobie tę dietę/trening/naukę. Wystarczająco już dziś się natrudziłem” Jest to zdolność naszego umysłu do samoobrony przed przeciążeniem- odrzucamy to, co w danej chwili jest mało istotne albo trudne.

Te mechanizmy są bardzo silne. Warto mieć ich świadomość kiedy wystąpi kryzys, dlatego, że bycie świadomym jest czasem naszym jedynym narzędziem.

Udało się! Dobrnęliśmy do końca!

 Na tym etapie (ZAKOŃCZENIA) zmiana jest ugruntowana i mamy 100% pewności, że bez względu na możliwość wystąpienia kryzysu emocjonalnego lub innych, wspomnianych, trudności w jej utrzymaniu, już nie powrócimy do uprzednich, mniej korzystnych zachowań (Smółka, 2010)

Ugruntowana zmiana to twoja pewność i przekonanie, że zmiana jest korzystna. Widzisz jej pozytywne skutki, dopuszczasz możliwość kryzysu ale wiesz, że on Ci nie zagrozi.

Siła przekonań jest niesamowita dlatego oprócz planowania przyda Ci się poczucie własnej skuteczności przy procesie zmiany.

A co z siłą woli?

Już niedługo porównamy sobie różne czynniki które są bądź wydają się istotne podczas zmian.

Tymczasem mam dla was prezent!

Chciałabym żeby zmiany w waszym życiu były skuteczne i dawały wam dużo satysfakcji,  dlatego na wasze ręce składam planer tygodniowy, który bardzo często wykorzystuję do pracy z pacjentami. Pomaga on wdrożyć zmianę w życie, przyjrzeć się swoim aktywnościom, zastanowić się nad organizacją swojego życia.  Planer nie ma nazwanych dni tygodnia, dlatego pracę z nim możecie zacząć już dzisiaj jeśli jesteście gotowi. Po lewej stronie znajdują się kropki, w które wpisujecie nowe aktywności i monitorujecie ich przebieg przez resztę dni. Możecie również na początku zrobić pierwszy planer-grafik z tym jak wygląda wasze życie obecnie i później drugą wersję nowymi aktywnościami. Jest dużo możliwości. Pamiętajcie że zmiana to nie tylko dodawanie nowych aktywności – to także eliminowanie starych, niekorzystnych zachowań.

Życzę Wam powodzenia

M.

Zmiano nadchodzę! cz. II

Pamiętasz pierwszy artykuł dotyczący tego tematu?

 W telegraficznym skrócie pierwsza część tematyki  zmiany dotyczyła Twojego stanu zdrowia i samopoczucia. Jeżeli czujesz się zmęczony, sfrustrowany, zły, nie masz energii i gdzieś zagubiłeś sens życia to pierwszym krokiem jest zatrzymanie się w ciągłym pędzie i refleksja nad całością swojego życia. To wbrew pozorom bardzo trudne zadanie. Niektórych strach przed uświadomieniem sobie pewnych treści paraliżuje na tyle, że całe miesiące, czasem nawet całe lata(!) tkwią w jakiejś sytuacji bojąc się nawet pomyśleć albo nie wierząc, że ich życie może wyglądać inaczej. Jeżeli jesteś w takiej sytuacji to znaczy, że jesteś w I fazie procesu zmiany czyli w fazie prekontemplacji, gdzie „człowiek nie ma intencji zmiany i nie zamierza podjąć jakichkolwiek działań w najbliższej przyszłości, które by promowały zmianę. W tej fazie nie docenia się korzyści wynikających ze zmiany i przecenia jej koszty oraz wymyśla wiele „racjonalnych” argumentów, dlaczego nie może lub nie powinno się niczego zmieniać” (Smółka, 2010).

Znajome? Jeśli tak to zanim przeczytasz ten artykuł odsyłam Cię do pierwszej części https://psychologianatalerzu.com/2019/09/21/przestrzen-zyciowa-priorytety-i-planowanie-cz-i/

(uwaga) Dla niecierpliwych – dlaczego znowu o tym wspominam?

Jeżeli chcesz od razu wiedzieć jak od razu zmienić swoje życie,

Jeżeli chcesz dziś, już, teraz, natychmiast wprowadzać rewolucję w swoim życiu,

Jeżeli chcesz dostać gotowy przepis na … (wklej stosowne),

To niestety muszę Cię rozczarować.

Nikt.

Nikt nie ma przepisu na dobre życie, zdrowie, udane małżeństwo, idealne dziecko. Jeśli Ci go proponuje to jest bardzo odważny. I chyba głupi.

Nikt nie siedzi w twojej głowie (o zgrozo! nawet psycholog czy terapeuta) i nie wie do końca co jest dobre dla Ciebie. Nikt nie jest wstanie w pełni wejść w twoje buty czy skórę.

Mimo, że Psychologia na talerzu to także przepisy to jednak tego jednego nie będzie. Jeżeli oczekujesz w tym czy innym artykule prostego, szybkiego i bezwysiłkowego sposobu jak zrobić żeby „zarobić i się nie narobić” czy też jednego sposobu jak zrobić żeby dobrze się żyło  to muszę Cię rozczarować. Nigdy nikomu nie dam takiego przepisu.

Bo on po prostu nie istnieje.

Ale trochę Cię rozumiem. Począwszy od tabletek na wszystko, przez „życiowe” seriale w telewizji, przechodząc przez cud-diety/suplementy/książki/kursy kończąc na stereotypach, nakazach, zakazach i „doradcach życiowych” w postaci wujków, babć, kolegów z pracy, którzy WIEDZĄ JAK ŻYĆ można się pogubić. Można nawet zatracić zaufanie do własnej intuicji i instynktu samozachowawczego. Można przestać wierzyć we własne uczucia i spostrzeżenia, tłumić potrzeby, udawać.

To nie jest normalne ale ludzie tak robią.

I o tym właśnie będzie dzisiaj. O poczuciu odpowiedzialności za swoje życie.

Pierwszym krokiem w każdej zmianie jest przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie. Jak bowiem możemy je zmieniać jeśli nie czujemy się za nie odpowiedzialni?

Irwin David Yalom

Odpowiedzialność za swoje życie to według mnie możliwość doświadczania zarówno wolności jak i płynących z naszych wyborów konsekwencji. Nierzadko możemy odczuwać, że życie jakby toczy się obok, że to przez szefa w pracy/męża/dzieci/pieniądze czuje się i jestem w takiej a nie innej sytuacji. Szczerze?

To jest baaaardzo wygodne podejście. Niekonieczne świadczy to o Tobie źle. Generując takie myśli psychika broni się przed wysiłkiem. Psychika czy też umysł wie, że zmiana jest trudna. Zawsze łatwiej jest pływać w znanym błocie niż wypłynąć na szerokie nieznane wody.

I naprawdę dotyczy to każdej sfery. Począwszy od diety,  rzucenia palenia, zaprzestania słodzenia herbaty, poprzez wprowadzenie zmian w relacjach z żoną, zmianę pracy aż do momentu uświadomienia sobie, że jest się alkoholikiem, choruje się na bulimię czy  zaakceptowanie diagnozy nowotworu.

Akceptacja rzeczywistości pojawia tylko i wyłącznie w momencie gdy dopuścimy swoje prawdziwe potrzeby do głosu. Gdy pozwolimy sobie przyznać się przed najważniejszą osobą w naszym życiu, że coś nie gra.

Tą osobą jesteś Ty.

Kolejny krok to bycie odpowiedzialnym za siebie. Jeżeli Ty nie chcesz, boisz się, nie potrafisz wziąć odpowiedzialności za swoje życie to:

  • Albo ktoś ją bierze – np. mama decyduje o wyborze męża, mąż wybiera Ci fryzurę, dziecko decyduje czy idzie do przedszkola czy mu się dziś nie chce, teściowa wybiera kolor ścian w twojej sypialni
  • Albo na kogoś ją zrzucasz – np. mama decyduje o wyborze męża, mąż wybiera Ci fryzurę, dziecko czy idzie do przedszkola, teściowa wybiera kolor ścian w twojej sypialni

 Jak widzisz sytuacje mogą wyglądać podobnie, różnicują je Twoje odczucia – kiedy ktoś bierze odpowiedzialność za twoje życie rodzi się frustracja, złość, agresja, jeśli ją oddajesz to pojawia się oczekiwanie pomocy, ulga ale ogromny strach – że Ty sobie nie radzisz, że życie albo jakaś sytuacja Cię przerasta.

Ani jedno ani drugie wyjście nie jest dobre. W dłuższej perspektywie takie rozwiązanie się nie sprawdzi. Każdy człowiek ma potrzebę sprawowania kontroli nad swoim życiem. Chce decydować o tym co się z nim dzieje, jakie zmiany zachodzą, chce obierać kierunek rejsu.

 Jeżeli tak nie jest to albo zaczyna nadmiernie kontrolować kogoś innego albo wybiera taką sferę życia do której „nikt mu się nie wtrąci”- np. kontroluje dzieci, nie dając im odpowiednich do wieku możliwości poznawania świata (w głowie jest to odczuwane jako troska), ma poczucie kontrolowania zachowania sprawcy przemocy (jakbym ugotowała coś innego to by mnie nie uderzył), nadmiernie kontroluje sferę jedzenia doprowadzając do zaburzeń odżywiania.

Drugi mechanizm oprócz nadmiernej kontroli to ucieczka z myślą – „skoro nic ode mnie nie zależy to ja już mam to wszystko w d…  i nie będę się w TO mieszać” (TO czyli swoje życie lub jakaś istotna jego sfera). Napięcie, które przy tym powstaje może być rozładowywane przez nałogi (by chociaż na chwilę zapomnieć), pracoholizm i inne aktywności (żeby zająć czymś głowę)

Jak zacząć być odpowiedzialnym za siebie?

1.Przede wszystkim być w kontakcie ze swoimi uczuciami. Dopuścić myśli i emocje do głosu. Dać im czas żeby mogły pobyć na powierzchni. To one wskazują potrzebę zmiany.

2. Akceptacja – czasem bywa to zderzenie z rzeczywistością, która jest zupełnie odmienna od naszych wyobrażeń, a my właśnie w tych wyobrażeniach żyjemy (zaprzeczając faktom, tłumiąc emocje i racjonalne myśli). Czasem wystarczy zatrzymać życiowy pęd. Zwolnić. Zastanowić się po co ja to wszystko robię i czy to rzeczywiście przynosi mi zaspokojenie moich prawdziwych potrzeb. Akceptować czyli dostrzec i pogodzić się z faktycznym stanem rzeczywistości.

3. Ruszamy po zmiany!

I tak oto dobrnęliśmy do drugiej fazy procesu zmiany – kontemplacyjnej

Faza kontemplacji (Smółka, 2010) to czas gdy zaczynamy do siebie dopuszczać potrzebę zmiany. Dostrzegamy koszty wprowadzenia zmiany ale widzimy także jej plusy. Rozważania obejmują okres najbliższych 6 miesięcy (oczywiście w zależności od sytuacji czas jest zróżnicowany) i często czekamy na ten „właściwy moment”. Może to powodować odwlekanie w czasie wprowadzenia zmiany.

Tutaj często rodzi się kolejne zjawisko psychologiczne czyli dysonans poznawczy, czyli doświadczanie dylematu, gdzie zderzają się dwie opcje mające swoje plusy i minusy momencie wyboru.

A jeśli się wyprowadzę z domu i okaże się że nie odnajdę się w nowym mieście?

Ale jeśli zostanę to nigdy się nie usamodzielnię!

Chciałbym kogoś poznać…

Ale to trzeba wyjść do ludzi… ja nie chce wychodzić do ludzi.

Moje dziecko nie chce jeść. Myślę, że to już może być problem.

No nic, poczekam jeszcze chwilę, zobaczymy co się będzie działo

Te dialogi dzieją się albo w naszej głowie, albo  w rzeczywistości w realnych rozmowach. Wiele rzeczy będzie miało wpływ na podjęcie decyzji o zmianie. Nasi bliscy, znajomi, nasza osobowość, doświadczenie. Najważniejsze to skonfrontować te wszystkie czynniki z naszym potrzebami.

Co jeśli zdecyduję się na wprowadzenie zmiany? Jak ją przeprowadzić żeby była efektywna?

O tym następnym razem.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑