Wszystko co czujesz jest OK – o żałobie i stracie podczas epidemii

Nie da się ukryć.  Nastały czasy gdzie każdy, choć trochę w swoim życiu odczuwa zmianę funkcjonowania. Traktowanie niepoważne zaistniałej sytuacji, tak samo jak rozsiewanie paniki pokazują jak trudno jest nam zaakceptować nagłą zmianę w stylu życia narzuconą z zewnątrz.

Osobiście zajęło mi kilka dni pogodzenie się z tym, że jestem w domu, nie mogę iść do pracy, odwiedzić rodziny, przyjaciół, wyjść na siłownię, na basen czy na zwykłą kawę na miasto. Co czułam? Lęk, stratę, niepewność, apatię, złość, znowu lęk, wściekłość, bezsilność…

Kilka dni. Łażenia w piżamie, jęczenia, zajadania smuteczków, popadania w apatię przy całkowitej dezorganizacji życia.

W psychologii bardzo dobrze zostały opisane mechanizmy żalu po stracie.

Czy zmiana stylu życia to strata?

Czy możemy ją porównać do żałoby?

Jestem pewna, że właśnie tak jest. Spróbuję przedstawić Wam tą teorię przed pryzmat obecnej sytuacji.

Spójrzcie.

Pierwszą z faz cyklu żalu po stracie jest zaprzeczanie i niedowierzanie. Myśli krążą wokół  mechanizmów obronnych takich jak racjonalizacja (To wszystko zaraz minie/ To pewnie nic groźnego tylko tak straszą), wyparcie (To niemożliwe/ Nic się nie dzieje/ Polaków to na szczęście nie dotyczy) lub myślenie życzeniowe (Pewnie do nas epidemia nie dojdzie/ To jakaś pomyłka/ Media robią szum i tyle).

W tej fazie czujemy przede wszystkim silny niepokój, napięcie, jesteśmy pobudzeni, czasem doświadczamy „szoku”. Tutaj może pojawiać się postawa ignorująca zalecenia przez to, że po prostu nie doceniamy zagrożenia!

Kiedy uda nam się uznać nieuchronne wydarzenia, obserwujemy rozwój sytuacji przechodzimy do kolejnej fazy żałoby.

Jest nią faza gniewu, złości i buntu – pojawiają się w nas agresywne oskarżenia skierowane na los, sytuację, kogoś (Świat jest okropny, niesprawiedliwy, podły/ Dlaczego tak się dzieje?/ Gdzie jest  Bóg? /Czy to kara za grzechy?). Możemy też kierować złość na siebie, oskarżając się o naiwność, złe wybory, samooszukiwanie się (Kiedy okaże się, że jesteśmy chorzy). Doświadczamy  bardzo silnych uczuć  głównie złości i gniewu. U niektórych może pojawić się też poczucie krzywdy (Dlaczego mnie to spotyka?/ Przecież nic złego nie zrobiłam? /Czym sobie na to zasłużyłem?) Tutaj również może pojawiać się postawa ignorująca zalecenia ale z zupełnie innych powodów – nie chcemy by ktoś dyktował nam warunki i wchodził z butami w nasze życie (a zalecenia epidemiologiczne niewątpliwe robią to z impetem)

Kiedy doznamy złości, która ze względu na swoją dynamikę dość szybko przemija przechodzimy do etapu

Targowania się. Na tym etapie gdybamy sobie analizując przeszłość. Przeżywamy bardzo ambiwalentne uczucia – od besilności, zwątpienia do nadziei. Wymyślamy różne scenariusze i próbujemy negocjować ze sobą  (Gdybym postąpiła inaczej, to by się nie wydarzyło/ Jakbym nie poszła do pracy to bym się nie zaraziła) lub z ludźmi, którzy mogą nas wspierać w naszych mechanizmach obronnych takich jak zaprzeczanie, magiczne myślenie (Może jest jakiś sposób, by cofnąć to?/ Niech robią badanie jeszcze raz przecież testy też się mylą, może lekarze się mylą?). Szukamy odpowiedzialności za sytuację u siebie i innych ludzi. Pytamy siebie i innych czy można było zrobić coś więcej, lepiej, inaczej…

Targowanie się to ostatni etap gdzie używamy obron przed trudnymi dla nas emocjami taki jak… smutek

Faza smutku – to czas kiedy uznajemy, że zmiana lub strata nastąpiła nieodwracalnie. Uznanie faktów (Jestem zarażony/Muszę zrezygnować pracy/ Moi rodzice już nie pomogą mi przy opiece nad dziećmi) to czas bardzo intensywnego odczuwania  smutku, goryczy, żalu, wyczerpania oraz apatii. Pojawiać się mogą myśli depresyjne (Nie dam rady/ To mnie przerasta/ Nie mam siły).

Na tym etapie bardzo ważne jest szukanie wsparcia u przyjaciół lub/i pomocy psychologicznej, dostosowywanie przestrzeni i warunków do przeżywania tych trudnych emocji – dajemy sobie czas i możliwości do tego by doświadczyć, jesteśmy w kontakcie z tą emocją, potrafimy ją nazwać znaleźć jej przyczynę (Jestem rozżalona bo przez tą sytuację będę miała problemy finansowe/ Jestem dziś apatyczny bo przytłacza mnie bezradność i przymusowa bierność/ Jestem przybita bo to wszystko popsuło moje plany)

Jeśli chcemy, aby ta faza domknęła się, musimy dopuścić do siebie te trudne uczucia i nie  szukać „znieczulania“, które tylko je przytłumią – chociażby w używkach, czynnościach zastępczych, objadaniu się (choć to duża pokusa)

Ostatnią fazą tego cyklu jest akceptacja, adaptacja i reorganizacja – faza, w której nowej sytuacji mówimy

OK zmiano, jesteś. Rozumiem to, widzę co to dla mnie znaczy. Jestem w stanie się zaadaptować i dostosować swoje dotychczasowe życie.

Dopiero wtedy zaczynamy czuć spokój, bywa, że nadal pojawia się smutek, jednak o mniejszej intensywności. Zaczynamy myśleć o przyszłości, robimy plany, chce nam się aktywnie działać, czasem zmieniamy i przewartościowujemy swoje cele życiowe.

Zobacz jak długa droga wiedzie do akceptacji. Zaczynamy od niedowierzania i zaprzeczania, buntujemy się, złościmy, czujemy się skrzywdzeni, targujemy się z losem by w końcu doświadczyć oczyszczającego smutku. Dopiero na samym końcu pojawia się spokój i akceptacja rzeczywistości.

To nie jest takie proste.

Są osoby, które szybciej adaptują się do nowych sytuacji.

Są też takie, które nie przepracowują straty i działają tłumiąc emocje, rzucając się w wir zadań, bojąc się marnowania czasu. Widzą jedynie nowe możliwości i nie współpracują ze swoimi emocjami.

Są takie, które potrzebują więcej czasu by zaakceptować to jak zmienia się nasza rzeczywistość.  Czy to znaczy, że są gorsze?

Nie. I nie musisz być superhipermega produktywny. To, że Newton podczas epidemii dżumy sformułował prawo powszechnego ciążenia, wynalazł rachunek różniczkowy i całkowy, opisał zasady dynamiki, a także dokonał odkryć w dziedzinie optyki nie znaczy, że musisz zrobić to samo.

Możesz się plątać po domu w piżamie jeśli jest to zgodne z tym co czujesz (zresztą kto wie ile czasu plątał się w niej Newton)

Najważniejsze to być w kontakcie ze swoimi uczuciami. Współpracujmy z nimi.

One naprawdę są OK.

Trzymajcie się,

Milena

Litratura:

Januszewska, Elżbieta, and Andrzej Januszewski. „Stres sytuacji żałoby doświadczanej przez dzieci i młodzież. Analiza psychologiczna procesu radzenia sobie.”

Korlak-Łukasiewicz, Anna. „Przeżywanie żałoby przez dzieci.” Rocznik Lubuski 39.2 (2013): 119-130.

Stelcer, Bogusław. „Żal po stracie–dynamika adaptacji do nieuniknionych zmian.” Sztuka Lekarska (2015): 3-4.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: